środa, 8 października 2014

Osobista Lista Przebojów cz.6 ELEKTRONIKA vol.2

Cześć! :D
  No wreszcie. Udało mi się wrócić do redagowania OLP. 
Prowadzenie trzech blogów jednocześnie połączone z małą ilością czasu tak skutkuje, nie mniej jednak chciałbym WAM 
podziękować : że jesteście, czytacie, słuchacie.

  Znajomy mnie się pyta kiedy na to znajduję czas i czy od razu to piszę co mam w głowie. Otóż nie. Układam sobie pewne rzeczy, zapisuje ale nie publikuje. Kiedy znajduje odpowiedni moment siadam składam i już. Ot co :D

Dziś zajęcia z elektroniki tej elektroniki XXI wieku. Powiem tak że nie wszystko mi się w niej podoba, ale są zespoły, ludzie i projekty które nawiązują do tej starej elektroniki.

Moja 10 elektroniki w nowym wydaniu. Posłuchajcie i podzielcie się opiniami

10. 
Może i jednorazowy i przebrzmiały i z jednym świetnym albumem. Kolorowe pejzaże muzyczne to mi tylko się kojarzy z tym wykonawcą. 
Robert Miles z albumem Dreamland. Gdyby nie "Children" nie byłby aż tak rozpoznawalny




Miejsce 9. :

Za spokój i oryginalność. Odkryłem jego stosunkowo niedawno, bowiem jakieś 3 -4 lata temu.  Chicane a właściwie Nick Bracegirdle. Jego wizja muzyczna doceniły takie zespoły jak Clannad, remixował między innymi t Everything but the Girl, B*Witched, Bryana Adamsa czy Enigmę.

 


Miejsce 8. 

Pójdźmy dalej tym tropem. Jedno z wcieleń wybitnie uzdolnionego Rogera Shah'a. Wydawnictwa tego zespołu charakteryzują się tym że wydane są na 2 płytach. Pierwsza jest chilloutowa, druga znacznie szybsza. Ja jednak zostaję przy tej pierwszej :D




Miejsce 7. Już zaczynają się schody bo nie wiem co wybrać.

Może Daft Punk  duet z Francji z najnowszą produkcją, która podbija świat. "Random Access Memories". Fantastyczna robota. Bardzo fajnie słucha się całej płyty. Warto wspomnieć o soundtracku do TRON Legacy. Polecam!!!


6. Zostajemy we Francji. Niektórzy zwą ich prekursorami ówczesnej elektroniki. Duży sukces jednego albumu, stanowiącego połączenie chilloutu, elektroniki i ambientu. Powiem tak jak ich słucham to momentalnie staję się spokojniejszy, cała zła energia gdzieś ulatuje. W powietrze :D
Zespół AIR i niezatapialny album Moon Safari z 1998 roku!!!



5.  Powiem Wam że na tym miejscu u mnie jest Richard Melville Hall czyli dość popularny Moby. Moby tak wiele wyprodukował że sam nie wiem co wybrać? Dla mnie Hotel z 2005 roku. A dla Was? Znalazłem taki fragment z koncertu :



 
4.  Zostały mi 2 polskie zespoły i 2 zagraniczne. Heh. Trudny wybór

Zaryzykuje. 

2 pasjonatów związanych ze słynną wytwórnią Ninja Tune, Niezależni, nie sztampowi, nie kwalifikujący się ani do elektroniki ani do jazzu. Łączą to co wydawałoby się nieosiągalne. Udało im się. Moi faworyci jeśli chodzi o muzykę niezależną. Zrobili karierę za granicami Polski. Później ich doceniliśmy.  Nie jest to muzyka łatwa w odbiorze, ale jak się ją zrozumie to się ją pokocha bez granic. Dziękuję Panowie  : Marcin Cichy i Igor Pudło czyli Skalpel



Wielka 3 : 
Fani pewnie się na mnie pogniewają, że 3 a nie pierwsze miejsce. ATB czyli André Tanneberger. Wielka postać w świecie współczesnej DJ. Wiele jego albumów to albumy dwupłytowe, z zasadą podobną do Rogera Shah'a. ATB wydaje także kompilacje różnych artystów pod swoim szyldem, w serii DJ in the mix...... Mnie podobają się wolniejsze kawałki. Ulubioną płytą jest chyba Trilogy, chociaż Distant Earth czy Futures Memories też jest bardzo dobra. 
Mój ulubiony kawałek z Heather Nova :


2. Nasz rodzimy multitalent. Bardzo chilloutowy, bardzo wszechstronny Andrzej Smolik znany tylko z nazwiska. Kompozytor, producent i multiinstrumentalista. Dzięki Andrzej!!!! :D
Cztery płyty które zapadają głęboko w pamięć:




No i 1.  Schiller - czyli od 2003 roku jednoosobowy  (Christopher von Deylen) zespół tworzy praktycznie same przeboje nie bojąc się śmiałych połączeń brzmień elektronicznych i muzyki poważnej. Mówią o tym utwory z Sarah Brigtman, Andrea Bocelli, Mikiem Oldfieldem. Od 2003 roku odnosi same sukcesy. Płyty Leben, Tagtraum, Sehnsucht, Desire, koncert Atemlos czy ostatni Opus zna chyba już każdy. Oprócz muzyki muszę zaznaczyć że koncerty Schillera to również świetna i świetlna zabawa

Posłuchajmy razem:




[źródło: http://pep1000.files.wordpress.com/2010/01...]


Na dziś to wszystko ale obiecuję nie będziecie musieli długo czekać na kolejną listę... tylko muszę sobie przypomnieć jakim gatunkiem muzycznym chciałem się z Wami podzielić

Pozdrawiam Was
Piotrek Floydomaniak Marchewa Wszędobylski

środa, 25 czerwca 2014

Osobista Lista Przebojów cz.6 ELEKTRONIKA vol.1

Cześć Wszystkim!

Witam moich stałych i nowych czytelników! :D

 To bardzo fajne mieć znajomych na całym świecie, którzy gdzieś tam czytają i podoba im się to co piszę. To bardzo bardzo motywujące.

  Dziś zaczynam przedstawiać moją listę dotyczącą tzw. elektroniki w muzyce. Temat jest na tyle szeroki że w 10 miejscach nie da się tego przedstawić. Pragnę uporządkować to troszkę, ale nie wiem czy mi się uda. :D
Wybór jest przeogromny. Zacznę od moich czasów przedfloydowskich.
  Od zawsze dużo czytałem i dzięki temu mam bogatą wyobraźnię, także muzyka ją wyzwalała. Już odkryłem to podczas słuchania mistrza elektronicznych brzmień: Jean Michel Jarre to o nim mówię. W dzisiejszych czasach słowo elektro inaczej się kojarzy i też u mnie znajduje zrozumienie muzyczne- jednym z przedstawicieli tej muzyki (co będzie w następnym poście) jest André Tanneberger czyli ATB czy zespół Air.
 Dziś elektronika w czystym starym wydaniu, którą słuchałem m.in. podczas "Studia el-muzyki" w radiowej "trójce" późnymi porami.

Miejsce 10.
Kraftwerk z całym dorobkiem oczywiście.  Kojarzycie "Autobahn"? Posłuchajcie. Pierwsze elektro szlify. Album powstał 40 lat temu!!! :D Polecam!!!


 
 






Miejsce 9.  
Zazwyczaj keybordziści w zespole zajmują chyba najmniej szanowane miejsce w zespole, bynajmniej taka krąży legenda. Nie dla mnie. Miejsce 9 i 8 to Panowie, bez których zespoły nie miały by prawa bytu

Rick Wakeman z zespołu Yes:

i ex aequo

Hammond w wykonaniu mistrza tego instrumentu : Jon Lord z Deep Purple



 Jak myślicie kto będzie następny? Oczywiście pokłony dla pana Ricka Wrighta z Pink Floyd:

Miejsce 8.  Rick Wright


Wish You .....



Miejsce 7.
Wreszcie polski akcent. Jak odkrywałem Jarre'a to polskim objawieniem wtedy był dla mnie pan Marek Biliński. Słynna wtedy Ucieczka z tropików....
Heh to były czasy. Miałem 10 lat! :D




Miejsce 6.
Zespół odkryty jak większość tu prezentowanych w audycji Pana Jerzego Kordowicza.  Nagrywałem wtedy na magnetofon szpulowy
Mniej więcej coś takiego:

[źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Magnetofon_szpulowy#mediaviewer/Plik:ZK140-2.jpg]

z sentymentem wspominam...... Tangerine Dream. Przygotujcie się na dłuuuuuuższe słuchanie




 Idąc tropem audycji. Tym razem elektronika trochę łagodniejsza na zupełnie innym instrumencie niż organy. To elektroakustyczna harfa. Czarodziejsko. Polecam też jego album "Air"

Miejsce 5. 
Andreas Vollenweider.



 Za ciosem multinstrumenstalnym, równie z  bogatą wyobraźnią i dorobkiem artystycznym poza granice Józef Skrzek!

Miejsce 4. Józef Skrzek
Tutaj w towarzystwie zespołu SBB. Tu znowu moja teza że wszyscy muzycy są na właściwych miejscach w zespole i żadne nie jest pierwsze ani ostatnie. Po prostu wszyscy tworzą przepiękną atmosferę. Gitara - Apostolis Antymos, Irek Głyk perkusja. Dziękuję Panowie :D



Miejsce 3. 
Mike Oldfield. 
Przebogaty repertuar, kojarzony z tzw. Dzwonami rurowymi. Multistrumentalista.  Nie pamiętam gdzie i kiedy usłyszałem Mike'a ale od razu zasłuchałem się. :D . Dlaczego miejsce 3? może dlatego że lubię też gitarę w jego wykonaniu . Coś innego mniej znanego. 


I zostało dwóch panów. Domyślacie się którzy.

Miejsce 2. Ewangelos Odiseas Papatanasiu czyli Vangelis

"Studio el-muzyki" i niezatarte wspomnienia. Razem z Jonem Adersonem z Yes. Nieśmiertelne "Rydwany Ognia", "Blade Runner", "1492 conquest of paradise"

Dla przypomnienia:


Nie jest zaskoczeniem że miejsce 1 należy do Jean Michel Jarre'a

1. taaak ale co za utwór? Hmmmm. Niezmiennie wywołujący ciarki na rękach, kojarzący się mnie z niezmierzonym wszechświatem. Dla mnie to wszechświat dźwięków. Album z 1977 roku!





[źródło:http://pik.wroclaw.pl/Jean-Michel-Jarre-koncert-Wroclaw-2010-w16236.html]



 Zasłuchałem się......
Dziękuję raz jeszcze za Waszą obecność

Piotrek Floydomaniak Marchewa


czwartek, 12 czerwca 2014

Moje odkrycia cz.4 Gotan Project vol.2

Cześć! 

Na czym to stanąłem w Gotanach? 

  Na drugim wydawnictwie, nie mówię że to drugi album bo to jest DJ set, Inspiracion Espiracion.

  Gotan Project zawsze będzie mi się kojarzył z tym okresem w życiu, gdzie było wszystko ale za to w bardzo krótkim czasie .
Na trzeci album czekałem do 2006 roku. Lunatico - bo to taki tytuł albumu otwiera powolna kawiarniana atmosfera, bardzo zmysłowa i melancholijna zarazem


 
[źródło własne autora]
Później bandeon z hiszpańsko języczną nutą zabiera nas w podróż.  W pierwszym przesłuchaniu tej płyty ciarki na rękach powoduje u mnie kilka utworów. Jednym z nich jest Diferente z równie magicznym teledyskiem 







Następny utwór powala mnie na kolana. Dosłownie czuć jak jesteśmy gdzieś w kawiarni czekając na ukochaną osobę, z którą chciałoby się tańczyć argentyńskie tango, lecz niestety tylko czekamy.


Po tej płycie postanowiłem że muszę zobaczyć i posłuchać Gotan Project na żywo. Pojechałem więc w 2006 roku do Warszawy do Sali Kongresowej. Koncert został przełożony na jesień. Pamiętam przed Kongresową zgromadzili się ludzie, którzy kochają tango, salsę, milongę. To była spontaniczna reakcja. Instruktorzy tańców, którzy też czekali na występ mistrzów nastroju, zorganizowali pokaz i mini naukę tanga dla chętnych, w towarzystwie sączącej się niestety z prywatnych odtwarzaczy muzyki Gotan Project

[źródło własne autora, fot. Piotr Marchewa]

[źródło własne autora, fot. Piotr Marchewa]
Też było magicznie, jak na tango przystało
 Tak później tego roku na jesień koncert już się odbył. Pierwsze spotkanie, wyczekiwanie jak na coś uwielbianego. Wracając do płyty. następny utwór to tytułowy Lunatico. ech.... same nogi tańczą. Posłuchajcie proszę:



Następny utwór zaskakuje. Łączenie nowoczesnego hip hopu z elementami tango argentino. Genialne! Zwłaszcza po którymś przesłuchaniu. 
Płyta cała jest dla mnie magiczna i nostalgiczna, zwłaszcza po ostatnim utworze, którego twórcą jest nie kto inny jak Ry Cooder
 Cztery lata czekałem na następną równie genialną płytę. Tango 3.0. Również byłem na barwnym koncercie lecz emocje były troszkę inne, jakby mniejsze.
Okładka przypomina nam że tango tworzą żywi ludzie i właśnie ich emocje.

 Nastrój na początku jest jakby kontynuacją Lunatico. Miodem dla moich uszu i serca są Rayuela i Desilusión oraz De Hombre a Hombre



 Zespół nie zapomniał też o jakże typowej miłości latynoameryki jaką jest futbol.  Na koniec w rytmie tegorocznego mundialu




 do następnego postu (jeszcze nie wiem jakiego)
 Piotrek Floydomaniak Marchewa







środa, 21 maja 2014

Moje odkrycia cz.4.Gotan Project vol. 1

......

Cześć! Dziś zupełnie inne zjawisko. Tak zjawisko, nie bójmy się tego określenia.

 Zanim powstała muzyka, zwłaszcza ta o której będę pisał, najpierw było uczucie. Uczucie tak wielkie, skomplikowane, które nie daje spać, jeść. Tylko człowiek by tworzył, bawił się, tańczył, walczył.
 Ludzie od wieków swe uczucia  wyrażali tańcem, tańcem który odzwierciedlał co im w duszy gra, później właśnie doszła ta muzyka. Niespokojna, wyrazista, jak ogień rozpalająca zmysły, dająca wiarę i nadzieję a zarazem ból. Piękne zespolenie ciał i umysłów.
  Wiecie o jakiej muzyce mówię. Tak tango. Tango jest tym zakazanym tańcem a połączonym z muzyką brzmi niewiarygodnie.
  Powiem Wam pokrótce. Przeżyłem coś takiego. Taką fascynację kobietą, taką namiętną, porywającą, gorącą a później bolącą....
 Zanim ją jeszcze poznałem gdzieś w Programie Trzecim Polskiego Radia usłyszałem wieczorną audycję. Niesamowite wrażenia, miałem jeszcze w swym dorobku magnetofon i nagrałem tą audycję. Z późniejszych moich dociekań okazało się że to DJ set z płyty "Inspiracion Espiracion". 
 Nie mogłem jej nigdzie znaleźć, za to trafiłem na "La revancha del Tango" z 2001 roku. 
Muszę przyznać, kupiłem ją w ciemno. Zakup okazał się strzałem w 10. Zakochałem się w emocjach zawartych na tej płycie, niejednokrotnie tworząc swoje poezje. Gdzieś w głębi tęskniłem za takimi gorącymi i wyrazistymi uczuciami. Gotan Project subtelnie połączył gorące emocje i tango argentino w mistrzowski sposób.
 To że Gotan rzucił mnie na kolana nie oznacza że zapomniałem o swych Floydowskich korzeniach, to uznałem za rozwój. Po prostu. Coś się kończy i zaczyna. Posłuchajcie
"Del Ruso" Ciekaw jestem czy Wam tak samo się kojarzy....



Ciarki na rękach!!!
Gdzie ja zapodziałem swe teksty? Chcecie?
Cała płyta jest magiczna, gorąca, przepełniona dymem z argentyńskich klubów. Mieszanka wybuchowa. W dodatku okraszona namiętnością. Bandeon połączony z elektroniką. Sentymentalna podróż w głąb samego siebie.
Gotan Project poświęciłem 4 - 5 lat mojej fascynacji. Więc podzielę ją na 2 części. Nie obraźcie się na mnie proszę. Temat wydaje mi się zbyt obszerny, a muzyka na ich przynajmniej 3 płytach wymaga chociaż małej wzmianki.  Emocje jakie usłyszałem to emocje, których mi brakowało i później ich doświadczyłem w najbardziej klasycznej formie tanga....


Ich język, gorący, namiętny. To hiszpański. Później zacząłem się go uczyć by zapomnieć....

Obydwa kawałki pochodzą z płyty : "Inspiración Espiración" To druga płyta mistrzów nastroju.

[źródło: http://en.wikipedia.org/wiki/Inspiración_Espiración]

niedziela, 27 kwietnia 2014

Moje odkrycia cz.3 RPWL


            Znowu muszę moją głowę popiołem posypać. Wiem, że długie zimowe wieczory już się skończyły, wiem że czekacie długo na mój kolejny post. To dzięki Wam piszę. Dziękuję Wam za nieustanną motywację.
            Dziś za Waszą cierpliwość. Coś z progresu. To już 3 dni po koncercie w Piekarskiej Andaluzji a trzyma nieustannie. Trzyma i powoduje u mnie coś czego dawno słuchając nie miałem. Ciarki na rękach!!!  To oznacza jedno. Znakomite. Zwłaszcza ostatnie wydawnictwo tego zespołu pt. WANTED oraz koncert jakiego byłem świadkiem. Opowiem Wam jak to właśnie było.





RPWL cóż to znaczy?

Rozszyfrowanie tego skrótu zostawiam Wam ale wg mnie to Rock Progresywna Wolność Ludzi :D. Jestem ciekaw Waszych propozycji.

skład:
Yogi Lang - vocal
Kalle Wallner - guitars
Marc Turiaux - drums
Markus Jehle - keyboards
Werner Taus - bass 


o czym ten album? "Wanted" to album od początku do końca koncepcyjny. Tematem płyty są przemyślenia Giuseppe Garibaldiego, który zgłębia zapiski Platona dotyczące Hipokratesa. Hipokrates miał odkryć przepis na lek pozwalający wprowadzić ludzką duszę w świat absolutnej wolności i o tym ta płyta oraz przedstawienie na które porwali nas muzycy. Mój znajomy Grzegorz Bober był też na tym przedstawieniu i udostępnił mi zrobione przez siebie zdjęcia.

    Pełna sala Andaluzji oczekujących na koncert słuchaczy, których wprowadził w nastrój zespół "Corral".
    Później z 5 muzyków z RPWL pojawiła się trójka - zaczęli grać, lecz nagle wbiegł konferansjer i bardzo przeprosił publiczność bo okazało się że zaginął gitarzysta, lecz po chwili  wbiegli ubrani na czarno ludzie jak FBI, z latarkami prowadzący  Kalle'a, a za chwilę Yogiego. 

  Przez cały koncert publiczności dodatkowe wrażenia potęgowane były przez scenografię i choreografię.  Cały album od początku do końca jest jak wspomniałem jednym dziełem , które współgrało ze zmieniającym się klimatem na scenie.
  Co do muzyki - jestem Floydomaniakiem więc bez trudu zauważyłem krążącego ducha Gilmoura. Nagrania na samym krążku są znakomite jednak dopełnione niesamowitą scenerią :

[zdjęcia: Grzegorz Bober]


tworzą  coś na kształt "THE WALL" Pink Floyd. Myślę, że przesłanie WANTED jest bliskie członkom zespołu wszechczasów. 
  Wracając do sedna czyli muzyki - mocne uderzenie które przebija w niektórych utworach nadaje im wyrazistości. Łagodny i melancholijny głos Yogiego doskonale współgra z klawiszami. Cały zespół doskonale uzupełnia się w poszczególnych partiach. W Wanted nie brakuje wielominutowych suit : "Swords and Guns" i "The Attack", które tak charakteryzowały Pink Floydów.

 


Yogi jak na lidera zespołu dał rewelacyjną grę aktorską!!! To było widowisko gdzie każdy odgrywał przypisane role. W trakcie koncertu odbywała się zmiana charakteryzacji członków zespołu, wszystko bez utraty rezonu. 

[zdjęcia: Grzegorz Bober]
 Yogi wkrótce jak można było się domyśleć za działalność wywrotową trafił za kraty:


[zdjęcia: Grzegorz Bober]


 60 minut muzyki na żywo a jak trzyma. Teraz słucham Swords and Guns ... Dziękuję Panowie 
Zespół na pewno lubi przyjeżdżać do Polski, więc tym którzy nie widzieli RPWL na żywo szczególnie polecam pamiętać przy najbliższej okazji. ps. Nie zapomnę przypomnieć ;D



  
  Po raz koleiny powtórzę ciarki na rękach!  To więcej niż polecenie, to obowiązek posłuchać! :D :D :D 

  Czekam z niecierpliwością na Wasze odczucia z trasy oraz z przesłuchiwania najlepszej płyty  RPWL (moim zdaniem)
Piotrek Floydomaniak Marchewa







poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Osobista Lista Przebojów cz.5 Heavy Metal

Taaak, dawno nie pisałem. Bardzo dawno. 
Wiecie zapewne jak to jest... chęci kontra czas. 

  Dziś chciałbym Wam zaproponować moją pierwszą 10 z najostrzejszego gatunku, który słucham
  Może wielu moich znajomych się zdziwi, ale heavy metal gdzieś tam w moim życiu był i bywa, w przeciwieństwie do hip hopu czy transu. 
   Moja dziesiątka to kultowe pozycje metalowe lat 80 i 90. To tzw klasyka heavy metalu, bez której nie widziałbym rozwoju tego gatunku, który ma licznych fanów.  Do nich się nie zaliczam, aczkolwiek od czasu do czasu muszę posłuchać czegoś bardzo bardzo ostrego. 

To jak będzie? chcecie posłuchać?

I jak zwykle dylemat? co wybrać? jaki utwór? Denerwuje mnie to zarówno jak i dodaje energii.

10.  Judas Priest - za charyzmatycznego Roba Halforda, za British Steel, który uważam za ich symbol 
[źródło: http://www.nuclearblast.de]



jak klasyka to klasyka : Painkiller na dziś:



 9.  Proponuję polską ikonę, a właściwie prekursora heavy metalu : Marek Piekarczyk z zespołem czyli TSA

tytuł jak widać i słychać


8. Ostatnia odsłona Ronniego Jamesa Dio w projekcie z muzykami z Black Sabath Heaven&Hell




7. Znowu polski akcent. Jak tu nie wspomnieć o Turbo? Sami przyznacie. Kawaleria Szatana



to co może trochę oddechu?

Miejsce 6.
Nightwish  (z Tarją Turuner) & Within Temptation. Dwie charyzmatyczne wokalistki, w dodatku niebanalnej urody. 
Zawsze powtarzam że jak babka na wokalu w męskim ciężkim heavy metalowym świecie jest to znaczy że coś jest na rzeczy. 
Posłuchajcie:

 Tarja:

i Sharon:

 

5. Będzie przeplatanka - MECH - stylizacja głosu i utworów bliska Ozziego Osbourna 

Zanim muza to porównajcie

Maciej Januszko 
[źródło:http://www.deathmagnetic.pl/wywiady/...]



Ozzy_Osbourne

[źródło:http://en.wikipedia.org/wiki/Ozzy_Osbourne]


Mech - właściwie odkryłem ich stosunkowo niedawno - po albumie z 2005 roku

[źródło:http://mech.art.pl/dyskografia/92-mech-2005]         
 i z tego albumu chciałbym Wam coś zaproponować: 
"Brudna muzyka" niech gra:




Wielka 4 :
Skoro już mowa o Ozzym to na 4 miejscu Black Sabath i niezatapialny  "Paranoid"


Miejsce 3 to teatr snów, teatr wyobraźni. Już same okładki przyciągają potencjalnego słuchacza do sięgnięcia po ich płyty i zapoznanie się z twórczością tej grupy jaką jest Dream Theater. 
Dlaczego ich słucham: trzon zespołu tworzą wyjątkowi artyści w swym rzemiośle:

John  Petrucci  na gitarze, John Ro Myung na basie i Mike Portnoy na perkusji
Wiecie jak lubię wszelkie utwory na organach dlatego też w moim zapleczu muzycznym musi być miejsce dla dwóch pogromców klawiszy: pierwszy Derek Sherinian oraz czarodziej Jordan Rudess.  Muszę dodać że partie wokalne wykonuje aktualnie James LaBrie.

Zapraszam :
 
 
Miejsce 2. 

Metallica. Tego zespołu nie trzeba przedstawiać. Dla mnie starsze albumy. 




1. Żywa legenda . Tak jak w przypadku Metalliki ich nie trzeba przedstawiać. Pamiętam jak dziś, że dostałem od matki chrzestnej dwupłytowe wydawnictwo na płycie winylowej z ich koncertu w Polsce. To był rok 1985. Przed Wami


Iron Maiden

[źródło:http://www.maritimevinyl.ca/2012/12/top-5s-of-2012-andy-bugsy-campbell.html]


 i klasyk nad klasyki:






to byłoby wszystko na dziś - do następnego postu 
Piotrek Floydomaniak Marchewa 
10 przed 10. ;D

piątek, 7 marca 2014

Moje odkrycia cz.2. Bernard Maseli

Przepraszam Cię Beniu, że dopiero w drugiej części umieszczam właśnie Ciebie. :D

Osobiście zacząłem - to prawda. Widzicie z Bernardem to jest tak:

Dopóki nie pozna się tego człowieka, jest to profesor Akademii Muzycznej w Katowicach. Jedną ze specjalnością jaką Bernard Maseli się zajmuje i sprawia mu to dużo "frajdy" jak sam mówi jest WIBRAFON.

Przed pójściem na pierwszy koncert Bernarda słuchałem parę płyt z jego udziałem.To m.in.projekty :
Globetrotters, Colors czy dobrze znany WALK AWAY . Od 20 lat zajmuje pierwsze miejsce w kategorii wibrafon, w ankiecie „Jazz Top” miesięcznika „Jazz Forum”. I tu się w całej rozciągłości zgadzam.
Mój pierwszy koncert, na którym miałem zaszczyt posłuchać Bernarda Maseli na żywo odbył się  w auli koncertowej Śląskiej Akademii Muzycznej w Katowicach w projekcie "Maseli on the road"

Ogromne przeżycie. Oprócz oczywiście świetnej akustyki tego miejsca, poznałem wielu ludzi, którzy czerpią radość ze słuchania. :D. Oczywiście po raz pierwszy usłyszałem Bernarda. Ten niesamowicie skromny człowiek, który swym ciepłem wewnętrznym i ukazaniem miłości do muzyki emanuje na wszystkich. 
 
[zdjęcie udostępnione przez wielbicielkę talentu Bernarda]



Poza tym dużo improwizuje co jest dla mnie bardzo cenne. To samo można powiedzieć o jego uczniach. Jednym z nich jest Irek Głyk, grający z tą samą swobodą na wibrafonie jak i na perkusji.

Dlaczego Bernard stał się dla mnie taki ważny?  Jego muzyka, osobowość, charyzma pozwoliła mi w trudnym okresie życia odzyskać radość z życia. Tak. To bardzo ważne. Od tego czasu jestem na prawie każdym jego koncercie.
Na koncerty przychodzą prawie Ci sami ludzie. To wspaniałe, to magiczne. Koncerty są raczej kameralne i mają swoją duszę i na każdym z nich przechodzą przeze mnie tzw."ciarki". Te bardzo bardzo przyjemne. Dzięki temu Bernard zna każdego z nas :D.

Teraz pytanie co to jest ten wibrafon? Najlepiej przekonacie się udając się na najbliższy koncert Bernarda. To takie elektroniczne cymbałki. Wyglądają mniej więcej tak:

[źródło:http://aainstruments.eu]





Bernard żartuje : jak to jest, że przyszliście oglądać człowieka, który gra na jakiejś desce do prasowania.
Może i wygląda, ale jakie dźwięki wydaje.... Opisać się niestety nie da, bo to mistrzostwo dwóch rąk, dzierżących po dwie pałki wystukujące czarodziejskie dźwięki:


Dla Bernarda bardzo ważny jest kontakt z publicznością, bez której to oczywiste nie było można posłuchać tych wspaniałych brzmień.
Aktualnie Bernard od dłuższego czasu gra w projekcie : Mabaso Trio z Michałem Barańskim na basie i wiecznie uśmiechniętym Dano Šoltisem na przeszkadzajkach i perkusji


 
[plakat promujący trio]


 Więcej o tym niezwykłym człowieku, artyście na http://www.bernardmaseli.com oraz na koncertach. Mam nadzieję, że Wy też tam będziecie.

Na zakończenie specjalne podziękowania dla Marty za zgodę na udostępnienie zdjęcia
i taki mój mały wkład: "Cymbalistów było wielu, lecz nikt nie śmiał przy Bernardzie...."
Piotrek Floydoniak Marchewa